Równo o 19:30 wyszedłem z instytutu i skierowałem się w stronę klubu gdzie byłem po jakiś niecałych 10 minutach. Pomogłem przygotowywać stoliki, a równo o 20 otworzyliśmy. Z biegiem czasu było coraz więcej ludzi, większość kupowała to samo. Shoty. Przy stoliku usiadła pewna dziewczyna, zamówiła jedno piwo. Siedziała z wzrokiem wbitym w blat, ewidentnie nad czymś myślała. Niespodziewanie podszedł do niej jakiś przepity facet i zaczął zaczepiać, olewała go jednak z każdą minutą był coraz bardziej nachalny.
- Kolego, jakiś problem? - oparłem się o blat. - Zostaw ją i idź stąd. - spiorunowałem go wzrokiem.
Ten spojrzał na mnie, uśmiechnął się i odszedł.
Live?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz